Lista życzeń na Walentynki zostawia miejsce na niespodziankę
Jak zrobić walentynkową listę życzeń, która pomaga partnerowi trafić, co na nią wpisać, kiedy ją wysłać i jak ułożyć dwie listy wspólnie przy winie.
2 min czytania

Perfumy kupione na pierwsze wspólne Walentynki potrafią latami stać nieużywane, bo pachną dokładnie jak była szefowa. Po dziesięciu latach związku problem jest odwrotny: wszystko, co przychodzi do głowy, druga osoba już kiedyś dostała. Lista życzeń na Walentynki załatwia obie sytuacje i wcale nie zabija romantyzmu, choć wiele osób tak zakłada.
Na liście nadal jest miejsce na niespodziankę
Partner, który wybiera coś z twojej listy, wciąż decyduje, co wybierze, jak to zapakuje i kiedy wręczy. Ty dostajesz rzecz, której naprawdę będziesz używać, a on widzi, jak się cieszysz, i wie, że nie udajesz. To lepszy układ niż szalik, który ląduje w szafie do końca lutego.
Lista zdejmuje też z drugiej osoby obowiązek czytania w myślach. Zamiast chodzić po galerii i czekać na olśnienie, wybiera z rzeczy, o których wie, że są trafione. W związku, który trwa dopiero trzy miesiące, to szczególnie cenne, bo gustu partnera dopiero się uczysz.
Co na nią wpisać
Pomieszaj ceny i rodzaje rzeczy, żeby partner miał z czego wybierać niezależnie od budżetu:
- drobne przyjemności, których sam sobie nie kupisz: pralinki z dobrej manufaktury, olejek do kąpieli, świeca sojowa za 80 zł;
- przeżycia: bilety na koncert w Progresji, kurs robienia makaronu we dwoje, noc w hotelu w Kazimierzu;
- książki, płyty, gry, na które czekasz, z tytułem i wydaniem;
- biżuteria z zaznaczeniem, czy srebro, czy złoto, i jaki rozmiar pierścionka;
- abonament na Legimi, Spotify albo comiesięczne pudełko z kawą;
- sprzęt do hobby, które macie wspólne: rakieta do badmintona, gra planszowa na dwie osoby.
Dopisuj rozmiary, kolory i marki wszędzie tam, gdzie mają znaczenie. Romantyzm ginie dopiero przy zwrocie w sklepie 15 lutego.
Zacznij dwa, trzy tygodnie wcześniej
Lista założona w styczniu daje partnerowi czas, żeby spokojnie porównać ceny i zamówić prezent bez dopłaty za ekspresową dostawę. Popularne walentynkowe rzeczy potrafią zniknąć ze sklepów już w pierwszym tygodniu lutego, a kolację w dobrej restauracji na czternastego rezerwuje się dużo wcześniej. Nie musisz pisać całej listy za jednym razem. Wklejaj rzeczy na bieżąco, gdy coś ci mignie w internecie albo w rozmowie.
Zróbcie listy razem, jednego wieczoru
Najlepsza wersja tego pomysłu wygląda tak: butelka wina, coś na wynos i każde z was zakłada własną listę na tym samym stole. Możecie dać sobie temat, na przykład „rzeczy do 100 zł” albo „coś, co zrobimy razem”. To działa nawet wtedy, gdy jedno z was uwielbia niespodzianki, a drugie ich nie znosi: pierwsze dostaje coś spoza listy, drugie coś z niej, i oboje jesteście zadowoleni.
Jedno ostrzeżenie. Jeśli oboje wpiszecie „weekend nad morzem”, ustalcie, kto rezerwuje, bo inaczej skończycie z dwoma noclegami w Sopocie w ten sam weekend.
Prezent nie musi być z półki walentynkowej
Na liście może być coś praktycznego, akcesorium do hobby albo dopłata do czegoś większego: wspólnych wakacji, nowego materaca, remontu łazienki. Prezent, który pokazuje, że partner widzi, jak naprawdę wyglądają twoje dni, trafia głębiej niż pudełko czekoladek w kształcie serca.
Dodaj też dwie, trzy pozycje bez ceny: piknik nad Wisłą, gdy zrobi się ciepło, wizytę w tej restauracji, o której mówicie od jesieni, cały dzień bez telefonów. Z tych rzeczy zostaje wspomnienie, gdy czekoladki dawno zniknęły.
Nie czekaj do dziesiątego lutego. Utwórz listę życzeń dziś wieczorem, wpisz trzy pierwsze rzeczy i wyślij link partnerowi z propozycją, żeby zrobił to samo.



