Kiedy zacząć listę życzeń dziecka na Mikołajki i jak ją ułożyć

Mikołajki wypadają 6 grudnia, a rodziny, które nie biegają po Smyku 5 grudnia wieczorem, to zwykle te, które listę życzeń dziecka spisały już w październiku. Dobra lista mówi dziadkom i chrzestnym, co kupić, ale ma jeszcze jeden efekt. Dziecko musi się zastanowić, czego naprawdę chce, zamiast pokazywać palcem pierwszą rzecz z reklamy.
Zacznij w drugiej połowie października
Rozmowę o liście zacznij, gdy tylko w Smyku i w Biedronce pojawią się gazetki z zabawkami, czyli zwykle w połowie października. Dziecko ma wtedy na co reagować i łatwiej mu powiedzieć, o co chodzi, niż w odpowiedzi na ogólne „czego chcesz na Mikołajki”. Wczesny start daje też czas na zamówienie rzeczy, których nie ma w sklepie za rogiem, i zmniejsza ryzyko, że wymarzony zestaw Lego zniknie z Allegro tydzień przed 6 grudnia.
W Polsce Mikołajki to mniejszy prezent niż Gwiazdka. Jedna większa rzecz i coś drobnego pod poduszką wystarczy, a reszta listy spokojnie poczeka pod choinkę. Tę samą listę można więc prowadzić od października do Wigilii, tylko że w grudniu skreśla się z niej dwa razy: przed Mikołajkami i przed Wigilią.
Co działa w każdym wieku
Dwu- czy trzylatek nie ułoży listy, najwyżej coś pokaże palcem. Trzy do pięciu rzeczy, które może zobaczyć w gazetce albo dotknąć w sklepie, w zupełności wystarczy. Drewniana kolejka, książeczka z okienkami, zestaw Duplo. Abstrakcyjne życzenia w tym wieku nie istnieją.
Dziecko w wieku szkolnym może już pomóc w ułożeniu bardziej zróżnicowanej listy. Sprawdza się prosta zasada czterech kategorii: coś do czytania, coś do tworzenia, coś do ruchu i coś wyjątkowego. Sama struktura daje lepszą listę niż otwarte pytanie, bo dziecko nie wpisuje pięciu figurek z tej samej serii.
Od jedenastego roku życia dziecko może samodzielnie prowadzić listę online. Niech wkleja linki, porównuje ceny i dopisuje też pomysły dla rodzeństwa. To niezły sposób, żeby nauczyć się planować budżet, a przy okazji zdejmuje z ciebie pół roboty.
Zrób z układania listy część tradycji
Zarezerwuj na to jeden wieczór z kakao i piernikami. Dziecko, które ma napisać krótki list do Mikołaja i wytłumaczyć, dlaczego chce akurat tej rzeczy, zwalnia i myśli, zamiast wypisywać jedno po drugim.
Wpisz na listę też coś, co nie jest przedmiotem: bilety na spektakl w teatrze lalek, wyjście na lodowisko, sobotę w parku trampolin, o którą dziecko prosi od września. Sześciolatek, który dostał wspólny wyjazd na sanki, pamięta go dłużej niż kolejny zestaw klocków.
Dziadkowie, ciocie i chrzestni kupują z tej samej listy
Udostępnij listę wszystkim, którzy zwykle coś kupują, i ustal jeden sposób oznaczania, co już jest zajęte. Skreślanie w rodzinnej grupie na WhatsAppie też działa, dopóki ktoś nie przeoczy wiadomości i pod poduszką nie wylądują dwa takie same pluszowe dinozaury. Lista online, na której babcia rezerwuje prezent i reszta rodziny widzi, że jest zajęty, załatwia to bez pilnowania czatu.
Przy dużej rodzinie warto ustalić limit, na przykład jeden prezent od osoby i nie więcej niż 100 zł na Mikołajki. Dziecko zasypane dziesięcioma paczkami przestaje się cieszyć którąkolwiek z nich, a rodzice nie mają gdzie tego wszystkiego trzymać.
Lista to także okazja do rozmowy o dawaniu
Poproś dziecko, żeby na kilka rzeczy dla siebie wpisało jedną dla kogoś innego: prezent dla młodszego brata, coś do paczki w Szlachetnej Paczce albo zabawkę na zbiórkę w szkole. Przy okazji porozmawiajcie o różnicy między „chcę” a „potrzebuję”. Dziecko, które ją rozumie, 6 grudnia cieszy się bardziej, bo nie liczy na dwadzieścia paczek.
Najtrudniej jest zacząć, potem lista prowadzi się sama. Utwórz listę życzeń jeszcze w październiku i wyślij ją dziadkom, zanim sami zaczną zgadywać.





