Co zrobić z rzeczami, których nikt nie kupił z listy ślubnej

Wesele za wami, podziękowania rozesłane, a na liście ślubnej wciąż wisi robot kuchenny, komplet pościeli i dwa kieliszki do whisky, których nikt nie wybrał. To normalne. Na większości list zostaje kilka pozycji, zwykle tych najdroższych albo tych najbardziej nijakich. Każdą z nich można kupić, przenieść albo skasować, i lepiej zdecydować o tym w pierwszym miesiącu, niż wracać do tematu za rok.
Rzeczy, których naprawdę potrzebujecie, po prostu kupcie
Jeśli garnki wpisaliście na listę, bo gotujecie w jednym wysłużonym rondlu, to nie przestały być potrzebne tylko dlatego, że wujek wolał dać kopertę. Kupcie je sami. Zestaw Tefal Ingenio kosztuje między 400 a 800 zł i posłuży dziesięć lat, więc to nie jest wydatek, z którym trzeba czekać do następnej okazji.
Rabaty na dokompletowanie listy, znane ze sklepów w Stanach, w Polsce praktycznie nie istnieją, więc nie ma na co czekać u sprzedawcy. Sprawdźcie za to cenę na Ceneo i kupcie w promocji, bo AGD i garnki tanieją regularnie kilka razy w roku.
Drogie rzeczy przenieście na święta albo urodziny
Ekspres za 2000 zł czy odkurzacz Dyson to za duży wydatek dla pojedynczego gościa i pewnie dlatego nikt ich nie wziął. Takie pozycje wracają do gry przy następnej okazji, kiedy rodzina i tak pyta, co kupić. Możecie założyć świąteczną listę życzeń albo urodzinową listę życzeń i przenieść na nią to, co zostało. Na święta rodzice i rodzeństwo chętnie składają się na jedną większą rzecz; na weselu ta sama prośba wyglądałaby dziwnie.
Lista na parapetówkę albo rocznicę
Jeśli po ślubie przeprowadzacie się do własnego mieszkania, niekupione rzeczy z listy ślubnej pasują do listy na parapetówkę bez żadnych zmian. Znajomi, którzy przychodzą z winem, bo nie wiedzą, co przynieść, chętnie wybiorą komplet ręczników z gotowej listy.
Pierwsza rocznica to drugi taki moment. Naczynia do serwowania, lepsza pościel czy sprzęt kuchenny, które zostały na liście po weselu, podpowiadają rodzicom i teściom, co faktycznie by się wam przydało zamiast kolejnego kompletu kieliszków.
Część rzeczy przyda się dopiero, gdy pojawi się dziecko
Dodatkowa zastawa, komplety pościeli i miękkie ręczniki nabierają sensu, kiedy w domu zaczyna bywać więcej osób i przybywa prania. Jeśli planujecie dziecko, część pozycji może spokojnie poczekać, aż przyjdzie czas założyć listę dla dziecka. Pojemniki do przechowywania i kosze na pranie przydają się wtedy podwójnie.
Oddajcie to, co pasuje komuś innemu
Nie wszystko musi zostać u was. Dodatkowy zestaw ramek na zdjęcia może być tym, czego brat szuka do nowej kawalerki, a frytkownica beztłuszczowa lepiej sprawdzi się u siostry na studiach niż w waszej kuchni, w której już stoi piekarnik z termoobiegiem. Sprawdźcie też, czy ktoś z bliskich nie ma tych samych rzeczy na swojej liście; kupując dwie sztuki, czasem dostaniecie lepszą cenę, a na pewno nikt nie zostanie z czymś, czego nie chciał.
Resztę po prostu skasujcie
Zestaw do fondue, wpisany w lutym po jednym wieczorze z programem kulinarnym, w listopadzie może już nie mieć sensu. Gusta zmieniają się przez rok narzeczeństwa i nie ma w tym nic złego. Jeśli w mieszkaniu nie ma miejsca na wielką paterę, usuńcie ją z listy i nie wracajcie do tematu.
To, co zostanie po takim przeglądzie, jest gotową bazą na następną okazję. Kiedy zbliżą się urodziny, święta albo parapetówka, możecie założyć nową listę życzeń i wpisać na nią te kilka rzeczy w pięć minut.





