Jak podać listę ślubną na zaproszeniu bez niezręczności
Gdzie na zaproszeniu wpisać listę prezentów ślubnych, jakich zdań użyć i które błędy stawiają gości w niezręcznej sytuacji.
3 min czytania

Goście chcą wiedzieć, co wam podarować. Kłopot w tym, jak im to napisać, żeby zaproszenie nie wyglądało jak lista zakupów. Jedno zdanie za dużo i wychodzi roszczeniowo. Jedno zdanie za mało i połowa rodziny dzwoni do mamy panny młodej z pytaniem, co kupić.
Lista nie należy do samego zaproszenia
Na głównej karcie zaproszenia są data, miejsce i prośba o potwierdzenie. Nic więcej. Informacja o prezentach idzie na osobną wkładkę, mniejszą od zaproszenia i wydrukowaną na tym samym papierze, żeby nie wyglądała na doklejoną w ostatniej chwili.
Na wkładce wystarczą dwa, trzy zdania. Ton ma być ciepły, taki jak w rozmowie z ciocią, a z tekstu ma jasno wynikać, że prezent jest dobrowolny. „Najbardziej cieszymy się z tego, że będziecie z nami. Jeśli chcecie nam coś podarować, spisaliśmy kilka pomysłów pod adresem…” załatwia obie rzeczy naraz.
Gdzie odesłać gości, gdy lista jest w internecie
Jeśli założycie listę ślubną online, na wkładce wpiszcie krótki adres albo jedno zdanie, jak ją znaleźć. Lista w internecie pozwala gościom przeglądać i kupować z każdego miejsca, rezerwować, żeby nie było dwóch ekspresów, i zrzucać się na droższe pozycje, dlatego większość par wybiera dziś właśnie ten wariant.
Jeśli macie stronę ślubną z dojazdem i noclegami, wspomnijcie o niej na wkładce, a pełną informację o prezentach dajcie tam. Macie więcej miejsca na wyjaśnienie, co i dlaczego, i możecie poprawić tekst, kiedy coś się zmieni. Wkładki po wydrukowaniu już nie poprawicie.
Błędy, które zniechęcają gości
Na zawiadomieniu o dacie (save the date) są tylko data i miejsce. Dopisanie tam listy prezentów sugeruje, że prezent liczy się bardziej niż wesele.
Nie piszcie o cenach. Lista z pozycjami od 80 zł do 2000 zł jest w porządku, ale zdania w rodzaju „prosimy o prezenty z naszej głównej listy” albo wskazanie wyłącznie drogich sklepów stawiają gości z mniejszym budżetem pod ścianą. Niech każdy sam zobaczy na liście, na co go stać.
Częsty błąd to również odsyłanie do pięciu czy sześciu sklepów. Zakupy zamieniają się w obowiązek z porównywaniem stron. Jedna lista, na której są linki do wszystkich sklepów, załatwia to za gości.
Kod QR i przekaz z ust do ust
Kod QR na wkładce, który prowadzi prosto do listy, sprawdza się u gości, którym nie chce się przepisywać adresu. Część par w ogóle pomija drukowaną informację i prosi rodziców oraz świadków, żeby odpowiadali, gdy ktoś zapyta. Przy weselu na czterdzieści osób to wystarczy, bo i tak wszyscy pytają. Przy stu dwudziestu gościach wkładka jest bezpieczniejsza, bo oszczędza rodzicom sześćdziesięciu telefonów.
Zdania, które dobrze się przyjmują
„Wasza obecność jest dla nas najważniejszym prezentem. Jeśli chcecie nam coś podarować, pomysły znajdziecie pod adresem…” Albo krócej: „Kto chciałby nas obdarować, znajdzie podpowiedzi na…”.
Jeśli zamiast rzeczy wolicie pieniądze albo dopłatę do podróży poślubnej, napiszcie to wprost, ale z konkretem. „Zbieramy na dwa tygodnie w Portugalii i na remont kuchni; każda dopłata przybliża nas do celu” brzmi lepiej niż „mile widziane koperty”, bo gość wie, na co idą jego pieniądze. Popularna w Polsce prośba, żeby zamiast kwiatów przynieść coś innego, też wciąż działa: „Prosimy o brak kwiatów; w zamian ucieszy nas książka z dedykacją albo karma dla schroniska.”
Niezależnie od wersji dopiszcie jedno zdanie, z którego wynika, że prezent jest dobrowolny. Wystarczy „najbardziej liczymy na wasze towarzystwo”.
Kiedy ustalicie ton wkładki, utwórzcie listę ślubną, do której będzie odsyłać, i wpiszcie na nią pozycje w różnych cenach, żeby każdy gość znalazł coś dla siebie.



