Ile wydać na prezent na parapetówkę
Realne kwoty na prezent na nowe mieszkanie: od 50 zł dla znajomych z pracy po zrzutkę w zespole, oraz co kupić, żeby nie skończyło w szafie.
3 min czytania

Znajomi właśnie odebrali klucze, parapetówka jest w sobotę, a ty stoisz w Rossmannie i zastanawiasz się, czy świeca za 30 zł to za mało, a ekspres za 400 zł to już przesada. Prezent na nowe mieszkanie ma dziwny status. Powinien coś znaczyć, ale nikt nie oczekuje, że dołożysz się do raty kredytu.
Ile ludzie naprawdę wydają
Na parapetówkę w Polsce wydaje się zwykle od 50 do 150 zł. Współpracownicy i dalsi znajomi trzymają się dolnej granicy, bliska rodzina i przyjaciele wydają bliżej 150 zł, czasem więcej, jeśli składają się na jeden większy prezent. Jeśli idziesz jako osoba towarzysząca i gospodarzy widzisz drugi raz w życiu, 40 do 50 zł w zupełności wystarczy.
Gospodarze właśnie podpisali największą umowę w swoim życiu i doskonale wiedzą, że nie każdy ma w tym miesiącu luz w budżecie. Butelka dobrego wina za 60 zł, wybrana z myślą o nich, zostaje w pamięci dłużej niż przypadkowy zestaw kieliszków za 150 zł kupiony w drodze na imprezę.
Prezenty, które wyglądają na hojne, a kosztują mało
Najlepiej przyjmowane są rzeczy praktyczne, na które gospodarze sami nie mają teraz głowy, bo wciąż rozpakowują kartony. Kilka pomysłów poniżej 80 zł:
- butelka wina z Winnicy Turnau albo dobre prosecco, z kartką, na której piszesz coś więcej niż „wszystkiego najlepszego”
- kawa ziarnista z lokalnej palarni i paczka ciastek, na pierwsze poranki bez rozpakowanego ekspresu
- zestaw ziół w doniczkach na parapet (bazylia, mięta, rozmaryn)
- mydło i lniany ręcznik kuchenny w kolorze pasującym do nowej kuchni
- miękki koc na kanapę, bo ogrzewanie w nowym mieszkaniu przez pierwszy sezon działa różnie
- chleb, sól i coś słodkiego z pobliskiej piekarni, jeśli lubisz tradycję
Wszystko z tej listy idzie w ruch w pierwszym tygodniu. To lepszy test niż cena.
Więcej dla rodziny, mniej jako osoba towarzysząca
Dla siostry, brata albo najbliższych przyjaciół 150 do 250 zł na jedną porządną rzecz ma sens. Patelnia z grubym dnem, dobra deska do krojenia, wycieraczka z ich nazwiskiem. Zwłaszcza jeśli oni zrobiliby to samo dla ciebie.
Jeśli budżet jest napięty, domowe wypieki, słoik własnych przetworów albo kwiaty z działki kosztują niewiele i robią dobre wrażenie. Nikt przy drzwiach nie sprawdza paragonów.
Zrzutka w zespole daje więcej niż sześć świec
W pracy albo w grupie znajomych zrzutka ma sens, bo nikt nie wydaje dużo, a gospodarze dostają coś, na co sami by teraz nie wydali: blender Bosch za 300 zł, dobry odkurzacz, obraz od lokalnego artysty. Osiem osób po 30 do 50 zł to razem od 240 do 400 zł.
Zrzutka załatwia też problem trzech osób, które niezależnie od siebie kupiły tę samą świecę. Jedna osoba zbiera pieniądze od chętnych, podaje orientacyjną kwotę i termin, i tyle. Nie róbcie tego na grupie na Messengerze bez jednej osoby odpowiedzialnej, bo zawsze ktoś nie doczyta i przyjdzie z własnym prezentem.
Jeśli to ty się przeprowadzasz, zrób listę
Jeśli to ty urządzasz nowe mieszkanie, lista życzeń oszczędza wszystkim zgadywania. Wpisz na nią mieszankę tanich podstaw (ścierki, pojemniki na przyprawy, otwieracz do wina) i dwie lub trzy droższe rzeczy, na które kilka osób może się złożyć. Każdy wybiera coś w swoim budżecie, zamiast zgadywać, jaki jest twój.
Niektórych lista na parapetówkę krępuje, bo wygląda jak zamówienie. Wystarczy dopisać w zaproszeniu jedno zdanie: „Zrobiliśmy krótką listę, gdyby ktoś pytał, prezenty nie są obowiązkowe”. Możesz stworzyć listę życzeń w kilka minut i wysłać link razem z adresem nowego mieszkania.



