Prezenty do letniego Tajnego Mikołaja na dwór, do grilla i na plażę

Prezenty do letniego Tajnego Mikołaja na dwór, do grilla i na plażę

Losowanie prezentów w lipcu ma jedną przewagę nad grudniowym: nikt nie dostaje trzeciej pary skarpet w renifery. Biura, rodziny i paczki znajomych coraz częściej robią letnią wersję, w której prezenty idą w ruch tego samego weekendu. Sztuka polega na tym, żeby kupować pod sezon. Półka „prezent uniwersalny” zostaje w sklepie.

Sprzęt dla tych, którzy wolą być na dworze

Hamak turystyczny z pasami, na przykład Ticket to the Moon za około 200 zł, zamienia dowolne dwa drzewa w miejsce do drzemki, a składane krzesło turystyczne przydaje się nad jeziorem i na festiwalu. Wodoodporny głośnik Bluetooth, taki jak JBL Go 4 za 180 zł, pozwala zabrać muzykę nad wodę bez strachu o zalanie.

Dla kogoś, kto chodzi po górach, dobra butelka termiczna trzyma zimną wodę przez cały dzień. Ładowarkę solarną odpuść; te za 100 zł ładują telefon przez sześć godzin w pełnym słońcu i lądują na dnie plecaka. Powerbank robi to lepiej. Z mniejszych rzeczy pasują wodoodporne etui na telefon, frisbee i przewodnik po szlakach Beskidu Niskiego.

Do grilla dla osoby, która zawsze stoi przy ruszcie

Deski cedrowe do pieczenia ryby dają dymny aromat, silikonowy pędzel do marynaty nie topi się na ruszcie, a szpony do szarpania mięsa skracają robienie pulled pork o kwadrans. To rzeczy, których każdy grillujący naprawdę użyje w następną sobotę. Komplet dwudziestu narzędzi w walizce za 150 zł wygląda imponująco, ale używa się z niego trzech.

Szczegóły też się liczą. Lampka LED na uchwyt grilla przedłuża grillowanie do zmroku, magnetyczne pojemniki na przyprawy trzymają się pokrywy. Fartuch z napisem „Król grilla” odpuść; dostał już dwa. Lepszy jest termometr do mięsa z sondą za 60 do 100 zł, bo kończy dyskusje, czy karkówka jest gotowa.

Na plażę i nad jezioro

Szybkoschnący ręcznik z mikrofibry zwija się do rozmiaru puszki i nadaje się na spontaniczny wyjazd nad Zegrze. Wodoszczelny worek chroni telefon i dokumenty w kajaku, a mały parasol plażowy rozwiązuje problem cienia tam, gdzie nie ma drzew. Na Bałtyku przyda się wersja ze śrubą do wkręcania w piasek, bo zwykły parasol wiatr wyrywa po kwadransie.

Pływający uchwyt na napoje, dmuchany leżak albo zestaw do snorkelingu na wyprawę nad Hańczę urozmaicają dzień. Dobry krem z filtrem SPF 50 w dużym opakowaniu też jest prezentem; nikt go nie kupuje sobie sam, a wszyscy go pożyczają.

Wszystko, co chłodzi

Chłodząca chusta, która działa po zamoczeniu, daje ulgę w upale, a mały wentylator na USB robi prywatny przeciąg przy biurku i w namiocie. Torba termiczna na lunch trzyma świeże jedzenie na pikniku, a wkłady chłodzące wielokrotnego użytku trzymają napoje w chłodzie przez cały wieczór na działce.

Do domu wchodzi w grę lekka pościel lniana, w upał przyjemniejsza od bawełny satynowej. Dobry kapelusz przeciwsłoneczny domyka zestaw i w przeciwieństwie do większości gadżetów naprawdę trafi na głowę.

Opcje do 40 zł

Butelka z wkładem na owoce, paczki nasion ziół i kwiatów na balkon, piłka plażowa, klapki we wzory albo foremki na lód w kształcie ananasa kosztują po kilkanaście złotych i nie zawodzą. Przy budżecie 30 zł lepiej wybrać jedną porządną rzecz, na przykład dużą silikonową formę na lód, niż trzy plastikowe drobiazgi, które rozpadną się po tygodniu.

Rzeczy zrobione samodzielnie działają równie dobrze: playlista na letnie trasy samochodem, mieszanka bakalii w słoiku, mała apteczka na wyjazdy pod namiot. Kosztują więcej czasu niż pieniędzy i zostają w pamięci dłużej niż coś z półki.

W pracy i na rodzinnym zjeździe chodzi o to samo: o prezenty, które pasują do tego, jak ludzie naprawdę spędzają lato. Możesz zorganizować losowanie Tajnego Mikołaja dla swojej grupy w kilka minut i rozesłać wyniki, zanim wszyscy rozjadą się na urlopy.