Wiosna to najlepsza pora na przeprowadzkę i parapetówkę

Wiosna to najlepsza pora na przeprowadzkę i parapetówkę

Przeprowadzka w styczniu wygląda często tak: kartony stoją na chodniku w mokrym śniegu, bus utknął na podjeździe, a o czwartej po południu jest już ciemno. W maju ta sama przeprowadzka potrafi skończyć się przed obiadem. Wiosna omija dwie skrajności: śnieg, który blokuje auto, i lipcowy upał, który zamienia noszenie szafy w mordęgę. Do tego dzień jest długi, więc możesz pakować rano i rozpakowywać wieczorem bez wyścigu ze zmrokiem.

Łatwiej o firmę przeprowadzkową i o mieszkanie

Największy ruch w przeprowadzkach zaczyna się pod koniec czerwca, gdy kończy się rok szkolny i rodziny ruszają masowo. Wiosna wypada tuż przed tym szczytem. Firmy przeprowadzkowe i wypożyczalnie busów mają jeszcze wolne soboty, a jeśli zadzwonisz w marcu, dostaniesz termin w kwietniu bez problemu. W lipcu ten sam telefon kończy się propozycją wtorku za pięć tygodni.

Ofert mieszkań też przybywa. Sprzedający wolą pokazywać dom, kiedy ogród kwitnie, a w oknach jest światło zamiast szarego listopadowego nieba. Dla kupującego albo najemcy oznacza to po prostu więcej opcji do obejrzenia w jeden weekend.

Dobry moment, żeby pozbyć się połowy rzeczy

Wiosenne porządki i przeprowadzka to właściwie to samo zadanie, tylko z kartonami. Kiedy i tak wyciągasz wszystko z szaf, odłóż na bok zimowe kurtki, których nie założysz, sanki, z których dzieci wyrosły, i garnki, których nikt nie używał od dwóch lat. Oddaj je przed przeprowadzką, a do nowego mieszkania wejdziesz z mniejszą liczbą pudeł i bez pokusy, żeby wcisnąć je do piwnicy na kolejne pięć lat.

Sześć kartonów mniej to często jeden kurs busa mniej i około 200 zł oszczędności, nie licząc jedzenia dla znajomych, którzy pomagają nosić.

Parapetówka wypada lepiej w maju niż w listopadzie

Ta sama pogoda, która ułatwiła przeprowadzkę, ułatwia też przyjęcie. Otwierasz okna, wystawiasz krzesła na balkon albo do ogrodu, a goście nie ślizgają się na oblodzonych schodach ani nie przychodzą spoceni po drodze z przystanku. Kiedy w grudniu w mieszkaniu jest dwadzieścia osób, robi się duszno, a kurtki lądują na łóżku. W maju połowa stoi na tarasie i nikt nie zauważa, że salon jest jeszcze bez lamp.

Ludzie też chętniej wychodzą po zimie spędzonej na kanapie, a wakacyjne wyjazdy jeszcze się nie zaczęły. Wyślij zaproszenie na sobotę pod koniec maja i dostaniesz więcej potwierdzeń niż w jakikolwiek weekend lipca.

Prezenty, które przydadzą się od razu

Na wiosenną parapetówkę goście przynoszą co innego. Zamiast świec i koców pojawiają się rośliny w donicach, sekator, girlanda na balkon i grill. Wszystkiego tego używasz od pierwszego tygodnia i nic nie czeka w szafie na zmianę pogody. Możesz ułatwić sprawę wszystkim, tworząc listę życzeń z konkretnymi rzeczami do nowego mieszkania. Goście nie muszą zgadywać, a ty nie zostajesz z trzema tosterami i bez ani jednej doniczki.

Na liście wpisz rzeczy w różnych cenach, od konewki za 40 zł po stół na taras za 1500 zł, który znajomi mogą kupić razem. Podaj konkretne modele. Pod hasłem „doniczka” kryje się pięć różnych doniczek, a „doniczka Elho 30 cm w kolorze antracytowym” to dokładnie jedna.

Przeprowadzka wiosną daje ci też czas, żeby zadomowić się przed zimą: znaleźć piekarnię, poznać sąsiadów, dowiedzieć się, gdzie wieczorem pada słońce, zanim znów trzeba będzie siedzieć w domu. Kiedy termin przyjęcia będzie ustalony, możesz utworzyć listę życzeń w kilka minut i dopisać link do zaproszenia dla tych, którzy zapytają o prezent. Goście rezerwują, co kupują, więc nikt nie przyniesie drugiej konewki.