Walentynkowe Mikołajki we dwoje z limitem kwoty i tematem
Wymiana prezentów w stylu Mikołajek dla dwojga: limit, temat, listy życzeń, pomysły na prezent i jak zaplanować wręczenie na Walentynki.
3 min czytania

Po ośmiu wspólnych Walentynkach większość par wie dokładnie, co dostanie: ona książkę, on skarpetki z sercami. Wyjściem jest gra na wzór biurowych Mikołajek, z limitem 150 zł i tematem w rodzaju „coś z pierwszego roku razem”. Po latach przewidywalnych paczek to zwykle pierwszy prezent, przy którym któreś z was naprawdę się zdziwi.
Na czym polega wymiana w stylu Mikołajek dla dwojga
Losowanie w dwie osoby nie ma wiele sensu, bo wynik jest znany z góry. Liczą się za to zasady. Kiedy macie ustalony limit, temat i termin, zwykła wymiana zamienia się w zadanie, przy którym zaczynasz zauważać drobiazgi. Ktoś wspomniał w listopadzie o płycie, którą miał na winylu na studiach. Ktoś inny od miesięcy ogląda ten sam plecak. Bez tematu i limitu takie wskazówki łatwo przeoczyć, a z nimi same podsuwają pomysł na prezent.
Zasady dla dwóch osób
Zacznijcie od budżetu. Może to być 100 zł, 150 zł albo 300 zł, byle kwota była jedna i ta sama dla obojga. Dzięki temu nie będzie niezręcznie, gdy jedno kupuje kolczyki, a drugie kubek.
Potem temat. „Coś zrobionego własnymi rękami”, „coś, co zrobimy razem” albo „coś, co przypomina pierwsze spotkanie” podpowiada kierunek, ale zostawia dużo swobody. Unikajcie tematów zbyt wąskich, jak „coś niebieskiego”, bo z nich wychodzą prezenty na siłę.
Żeby została jakaś tajemnica, każde z was może założyć listę życzeń z pięcioma, sześcioma rzeczami w ustalonym budżecie. Partner rezerwuje jedną pozycję, a ty domyślnie nie widzisz, którą, więc do samego wręczenia nie wiesz, co dostaniesz. Jeśli chcecie pójść dalej, ktoś zaufany może przechować paczki do 14 lutego, żeby żadne z was nie znalazło ich w szafie.
Prezenty, które pasują do tego formatu
Najlepiej wychodzą przeżycia: piknik na Bulwarach, kiedy zrobi się cieplej, warsztat kuchni gruzińskiej we dwoje albo playlista z piosenkami z każdego roku waszego związku, z datą przy każdej.
Rzeczy personalizowane też trzymają ducha gry: album ze zdjęciami z jednego konkretnego wyjazdu, biżuteria z wygrawerowaną datą, ilustracja zamówiona u grafika na podstawie waszego wspomnienia. Na ich przygotowanie trzeba tygodnia albo dwóch i ten czas też jest częścią prezentu.
Praktyczne rzeczy również się liczą. Jeśli partner mówił, że przydałby mu się nowy termos, kup lepszy, niż sam by kupił, i dołącz kartkę z wyjaśnieniem, skąd o tym wiesz. Termos za 120 zł z notką „bo w styczniu narzekałeś, że herbata stygnie na rowerze” bije wisiorek bez historii.
Zaplanujcie wręczenie, nie tylko prezent
W dniach przed Walentynkami zostawiajcie sobie drobne podpowiedzi: karteczka w kieszeni kurtki, jedna wskazówka w wiadomości rano. Napięcie rośnie i 14 lutego przestaje być tylko datą w kalendarzu.
Wybierzcie miejsce, które coś dla was znaczy: kawiarnię z pierwszej randki, ławkę, na której się zaręczyliście, albo po prostu kuchnię, jeśli to w niej najczęściej rozmawiacie. Dołóżcie ulubione danie partnera i muzykę z konkretnego wspomnienia. To te szczegóły zostają w głowie, gdy sam prezent dawno się zużył.
Zróbcie z tego zwyczaj
Po pierwszej rundzie nie musicie czekać do następnych Walentynek. Powtarzajcie grę co kwartał, za każdym razem z nowym tematem albo innym limitem, na rocznicę, urodziny albo w zwykły wtorek, kiedy jedno z was ma gorszy tydzień. Druga runda w czerwcu, z limitem 50 zł i tematem „coś z targu”, wychodzi zwykle lepiej niż pierwsza, bo oboje wiecie już, jak to działa.
Zapisujcie, co i dlaczego wybraliście, choćby w notatce w telefonie ze zdjęciem. Po kilku rundach macie zapis tego, co każde z was zauważyło u drugiego przez rok, a taki zapis mówi o związku więcej niż jakikolwiek pojedynczy prezent.
Losowanie online wymaga co najmniej trzech osób. Jeśli chcecie mieć wynik, limit i termin w jednym mailu zamiast w głowie, zaproście zaprzyjaźnioną parę i zorganizujcie losowanie z ustalonym budżetem, a temat dopiszcie sobie na kartce na lodówce. Zajmuje to dwie minuty, a potem zostaje już tylko kupowanie.



