Świąteczną listę dla dziecka zacznij w maju

Większość rodziców zaczyna myśleć o prezentach świątecznych po Wszystkich Świętych, a kończy 23 grudnia w galerii, z listą zabawek, których już nigdzie nie ma. Lista dla dziecka zaczęta w maju brzmi jak przesada, dopóki nie policzysz, ile razy w grudniu płaciłeś podwójnie za pośpiech.
Wydatki rozkładają się na siedem miesięcy
Kiedy zaczynasz w maju, w grudniu nie ma jednego rachunku na 1200 zł. Klocki Lego kupujesz na letniej wyprzedaży w lipcu, rower na przecenie z końca sezonu we wrześniu, grę planszową w październiku, kiedy sklepy nie podniosły jeszcze cen pod święta. Każdy z tych zakupów mieści się w zwykłym miesięcznym budżecie i nikt w domu nie zauważa różnicy. Przy trójce dzieci rozłożenie zakupów na pół roku oznacza, że żaden miesiąc nie kończy się debetem.
Wcześniejszy start daje też czas na ustalenie kwoty na dziecko i pilnowanie jej. Porównujesz ceny w trzech sklepach, zamiast brać to, co zostało na półce w sobotę przed Wigilią. Kwota zapisana w maju ma większą szansę przetrwać niż ta ustalona w połowie grudnia, kiedy wszystko wydaje się potrzebne.
W grudniu zabawki znikają albo drożeją
Popularna zabawka roku wyprzedaje się w listopadzie, a w grudniu wraca na Allegro za dwa razy tyle. Jeśli w maju wiesz, że syn od pół roku mówi o konkretnym zestawie Lego Technic, kupujesz go w normalnej cenie, kiedy leży na półce, i chowasz na szafę. Nikt nie dowiaduje się 20 grudnia, że dostawa będzie w styczniu. Dotyczy to zwłaszcza rzeczy w konkretnym rozmiarze albo kolorze: rower w rozmiarze dla ośmiolatka w grudniu bywa dostępny już tylko w różowym.
Odpada też parkowanie pod galerią, kolejka do kasy i przepychanie się w dziale z zabawkami. Zakupy w spokojny czerwcowy wtorek wyglądają zupełnie inaczej niż w ostatni weekend przed świętami.
Widzisz, co dziecko naprawdę lubi
Zainteresowania dzieci zmieniają się co kilka miesięcy. Dinozaury z maja do grudnia potrafią zamienić się w kamienie i minerały, a lista prowadzona przez pół roku pokazuje tę zmianę. Kupujesz wtedy to, co dziecko lubi w grudniu, a nie to, czym żyło w maju. Rzeczy, które przetrwały na liście pół roku, to zwykle te, z których dziecko będzie korzystać. Dopisuj datę przy każdej pozycji, żeby po pół roku widzieć, co było chwilowym zachwytem, a co trzyma się od wiosny.
Pomaga to też w rodzinie. Kiedy babcia pyta w sierpniu, co kupić wnukom, masz konkretną odpowiedź zamiast wzruszenia ramion. Na Happy Giftlist babcia rezerwuje pozycję z listy, ty domyślnie nie widzisz, którą, i pod choinką nie ma dwóch takich samych hulajnóg. Masz też czas przeczytać opinie i zastanowić się, czy dana zabawka pasuje do waszego domu i do tego, ile hałasu jesteś w stanie znieść.
Okazja do rozmowy o pieniądzach i czekaniu
Siedem miesięcy to dużo czasu na rozmowy, na które w grudniu nie ma miejsca. Starsze dzieci mogą same układać swoją listę w kolejności od najważniejszego i usłyszeć, że święta mają budżet jak wszystko inne. Rzecz, która przetrwała na liście od maja, znaczy dla dziecka więcej niż ta wpisana w tydzień po obejrzeniu reklamy. To też dobry moment, żeby dziecko wybrało coś, co samo da rodzeństwu albo dziadkom. Wpisanie prezentu dla siostry na własną listę uczy więcej niż niejedna rozmowa o dzieleniu się.
Co zrobić w tym tygodniu
Załóż listę na każde dziecko osobno, wpisz dwie, trzy rzeczy, o których mówią teraz, i podeślij link dziadkom z jednym zdaniem: „Nie musicie nic kupować w maju, ale będziecie wiedzieć, co się przyda”. Możesz stworzyć świąteczną listę życzeń w kilka minut, potem dopisywać po jednej rzeczy, kiedy dziecko o niej wspomni, i raz na kwartał usuwać to, co przestało je interesować. W grudniu zostaje pakowanie.





